::strona główna::


Pamiętnik.


Niemiłosiernie bolą mnie palce...kciuk i ten obok kciuka...to chyba jest wskazujący. Zauważyłam poważną zmianę...mianowicie nadałam wszystkiemu jakiś sensowny temat...no cóż...chyba przyznacie, że to coś nadzwyczajnego :P, człowiek się zmienia. Wczoraj na polskim gadaliśmy, znaczy mówiliśmy :P o pamiętnikach...to oczywiste, że nie przyznałam się ani do bloga ani do tych zapisków na fioletowych kartkach, ale doszłam do wniosku, że całą tę przygodę można podzielić na kilka części...cały czas zmieniam się, ewaluuję, tak jak każdy człowiek i tym sposobem zmienia się też mój system wartości. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy zaczęłam pisać pamiętnik to notowałam poniekąd "bez celu" ... przynajmniej z perspektywy czasu sądzę, że wtedy notatki w zielonym notesie z myszką miki nie miały większego sensu...pisałam dlatego, bo ... rodzice pisali, wydawało mi się, że to taki objaw dorosłości, więc zaczęłam, ale z reguły to były bardzo oschle przekazane wiadomości dotyczące każdej chwili mojego życia, każdej godziny danego dnia...a że te dni nie były od siebie aż tak różne, to po pewnym czasie pisanie pamiętnika nie miało sensu i rzuciłam to w czorta :P. Później...no właśnie co było później? Aha...potem już był pierwszy blog...ale wtedy "tworzyłam" przede wszystkim dla ludzi, do dzisiaj pamiętam zielony szablon z trzema liniami z boku...tak...wtedy liczyli się tylko czytelnicy, zależało mi na dobrej opinii, komentarzach. Wtedy każde zdanie było poprawne stylistycznie, ortograficznie i ogólnie nie można było mi nic zarzucić. Następnie, również na blogu zapisywałam dokładnie to co mi przychodziło na myśl, nie zastanawiałam się nad cenzurą, nad spójnością myśli, każde zdanie mogło być oderwane i każde mogło wychodzić z kontekstu, ale ja tak chciałam, bo to było moje, pisałam dla siebie i najważniejsze było dla mnie żebym to ja czuła satysfakcję, a jednocześnie ulgę, jakiej doświadcza się po napisaniu każdej notki. A teraz? Teraz jest właśnie tak. Tutaj zostawiam wrażenia z każdego spotkania ze swoją duszą, z prawdą o sobie. Zmieniła się moja mentalność i osobowość, nieco się wyciszyłam, posiadłam umiejętność, o której już długo marzę- potrafię usiąść, rzucić wszystko, zapomnieć o całym świecie i skupić się nad sobą, nad tematami dotyczącymi filozofii, etyki. I właśnie te chwile chcę tu upamiętniać, bo teraz, na tym etapie życia tego potrzebuję. Mimo, że rzadko tutaj zaglądam to ten blog ma dla mnie niesamowite znaczenie, właśnie tutaj macie możliwość zauważenia, jak się zmieniam, jak dochodzi do wewnętrznej metamorfozy, dwa ostatnie etapy dotyczą konkretnie tego pamiętnika. W prawdzie to ... komputer, internet, coś co jest, ale jutro już może nie być, ale mimo to...zostawiam tutaj niewielką cząstkę siebie i dzięki temu tak wielką wagę przywiązuję do tej rzeczy. Chyba nie jestem materialistką. Mam nadzieje, żę nie jestem materialistką.

Pozdrawiam, Measzen
asdfghjkl 2005-11-03 15:43:28 skomentuj (2)