| asdfghjklblog - archiwum: Kontemplacje |
KontemplacjeTak więc wpadłam tylko na kilka chwil, minut, słów, stuknięć w klawiaturę i o wiele mniej kliknięć myszką. Właśnie miałam swoje 10 minut kontemplacji, oderwania się od rzeczywistości i rozmyślań... o wszystkim, o ludziach, o bohaterach z ostatnio przeczytanej książki, o ostatniej roli Ewy Kutyni tudzież innej aktorki...tak...uwielbiam w sobie tę umiejętność, kocham wręcz i wciąż staram się ją sperfekcjonizować...to jest właśnie to czego moim zdaniem człowiek szuka w życiu - umiejętności przeniesienia siebie, swoich myśli w inny świat...można by to nazwać...nie wiem...zabrakło mi słowa...albo słów. "TO" sprawia, że człowiek nabiera sił, wiary, znjaduje ukojenie wśród myśli, idealizuje świat przez kilka minut, po to by później umysł funkcjonował w bardziej "przystępny dla świata i ludzi sposób" ... ale to nie jest jakaś industrializacja własnej duszy, swojego jestestwa. Chociaż ... może jest i tak...bo widzisz, to działa w ten sposób, że po "tych" minutach, staje się ... łagodniejsza? Nie, nie, to nie tak , staję się wyrozumiała. O! Właśnie tak! Bardziej wyrozumiała...wszystko co jest, co mnie otacza znajduje wytłumaczenie, powody, które umiejscowiły się u podstawy, u fundamentów istnienia jednostki osobowej tudzież rzeczowej, często tego nie zauważamy, tymczasem życie jest jak nauka tak samo każdy problem jest jak, matma, fizyka, czy angielski....jeżeli nie nauczysz się mnożyć, to nie poradzisz sobie z dalszą, bardziej zaawansowaną edukacją, a nawet jeżeli jakimś cudem Ci się to uda, to minie kilka lat i wraca do Ciebie to czego nie nauczyłeś się wcześniej. Prawie wszystko opiera się na podobnych zasadach ... no może oprócz miłości? Ale co ja wiem o miłości? Nic. Z łatwością sprecyzuję swoją wypowiedź na ten temat w oparciu o encyklopedie, książki i pamiętniki, ale to nie jest to ... czuję, że to jest większę szaleństwo, dzięki któremu człowiek normalnie funkcjonuje...takie są właśnie wywody o miłości, 14-letniej blondynki, która nie miała okazji bliżej poznać tego uczucia. Widać, że się na tym nie znam, bo nawet nie umiem porównać tego stanu umiłowania do czegokolwiek ... łatwo można mnie zdemaskować, prawda? He. Zeszłam z tematu. Miałam pisać czym jest dla mnie teatr. Pomijając sztampowe określenie placówka kulturalna mająca na celu...ble, ble, ble...takie tam ... pierdoły, mówić językiem artystów. Doszukałam się, wewnętrznej "wersji" tej całej placówki...tej, która zagarażowała w mojej duszy na jakiś czas. Sztuka teatralna, teatr i inne pochodne określenia od podstawy, która już nie raz została tu wspomniana, to przede wszystkim miejsce, w którym spotykają się wszyscy...nie tylko aktorzy, ale i muzycy, plastycy, choreografowie, sprzątaczki, garderobiany, a na premierze adwokaci, lekarze, sprzedawcy marchewek, posłowie, nauczyciele itepede...istna mieszanka...przestają istnieć wszelkie podziały społeczne, każdy jest taki sam...jedynie poglądy o sztuce są różne, ale to na razie pomińmy..."to" właśnie jest fantastyczne...chrześcijańskie, katolickie...i zrobione "Po Bożemu" ... bo Bóg dążył do zjednoczenia...między innymi do zjednoczenia...do ominięcia wszelkich barier i podziałów...a teatr jest miejscem, w którym dokonuje się akt jedności...chyba dlatego teatr jest dla mnie fanatyczny i ... piękny...mimo, że nie raz spektaklu nie zrozumiem to zawsze jest to dla mnie mistyczne wręcz, przeżycie. To chyba tyle, z dzisiejszych kobtemplacji. Mój monolog się skończył :) Pozdrawiam! Ja. asdfghjkl 2005-09-16 20:45:32 skomentuj (2) |
| blog |